„Jeżeli John Cage powie, że przyłoży mikrofon do swojego gardła i będzie jednocześnie pił sok marchwiowy to będzie to jego kompozycja. Twórca określił, że to jest jego dzieło. Bez włożenia tej czynności w ramy to tylko facet pijący sok.”

Jedną z cech sztuki jest również element prowokacji. Czasem używa się do tego satyry. By pokazać pewne zjawiska, czy to negatywne czy pozytywne twórca może starać się je przejaskrawić. W ten sposób można zwrócić uwagę większej ilości odbiorców.
Street-art, czyli, upraszczając, graffiti do niedawna znajdował się na cenzurowanym. Wielokrotnie zaliczano działania performerów jako akty wandalizmu. Ale podejście do tego typu ekspresji artystycznej nie jest jednoznaczne. Oczywiście jak ktoś napisze na ścianie „Legia chuj”, czy „Zenek ma kartofla zamiast nosa” to, mimo prowokującej treści (j.w.) będzie to tylko akt wandalizmu. Jednak niektóre graffiti, jak choćby te, których zdjęcia ilustrują ten tekst należy uznać za sztukę. Sztukę uliczną, czyli Street-art.

Obejrzałem ostatnio film dokumentalny „Wyjście przez sklep z pamiątkami”. Reżyserem jest Banksy, czołowy przedstawiciel sztuki graffiti. Film jest opowieścią o nim samym, a zarazem historią przebicia się sztuki graffiti na salony. Jednocześnie film jest prowokacją artystyczną, dziełem, przy pomocy którego artysta stawia pytanie co jest sztuką. Czy akceptacja działań marketingowych, kreacja pewnych zjawisk i dzieł na rynku sztuki i w świadomości odbiorców tworzą z ulicznych malowideł dzieła sztuki godne umieszczenia w galeriach i muzeach? To ważkie pytania, tym bardziej, że dotyczą dziedziny odbieranej niezwykle subiektywnie.

Film opowiada historię Thierry’ego Guetty, Francuza zamieszkałego w Los Angeles, który owładnięty jest obsesją nagrywania wszystkiego na video. Pewnego razu rejestruje moment powstania graffiti. Wydarzenie to staje się inspiracją do nakręcenia dokumentu o Street-arcie. Guetta jeździ po Europie i USA dokumentując prace grafficiarzy. W pewnym momencie, po wielu staraniach napotyka Banksy’ego, ikonę twórczości ulicznej. Znajomość z artystą staje się inspiracją do tworzenia swojej wersji Street-artu. Banksy namawia Francuza na wystawę. I tu zaczyna się najciekawsza część filmu. Banksy jest artystą nietuzinkowym. Jego twórczość może się podobać lub nie, natomiast nie można jej odmówić oryginalności. Dzieła Guetty są natomiast odtwórczym powieleniem tego, co w sztukach plastycznych dokonali inni. Powielanie wzorów Warhola jest drogą na manowce. I o to chodzi w tym filmie. Banksy, tworząc film z elementami mockumentary chce sprawić by odbiorca zastanowił się nad tym, czym naprawdę jest sztuka. „Wyjście przez sklep z pamiątkami” mówi też o tym jak zręczna manipulacja i wykorzystanie mediów może sprawić, że ktoś praktycznie nieznany, a jednocześnie mierny i mało pomysłowy, może stać się osobą poważaną na salonach sztuki. Banksy zderzając siebie i swoją twórczość z działalnością Guetty pokazuje funkcjonowanie współczesnego rynku odbiorców sztuki. Reżyser prowokuje do zastanowienia się nad podejściem do artyzmu jako takiego. Zmusza też widza to refleksji, a przede wszystkim do tego by zaczął myśleć samodzielnie.
Film zawiera kilka interesujących pomysłów Bansky’ego – performance w Disneylandzie, gdzie artysta ustawia dmuchaną lalkę ubraną jak więzień z Guantanamo, banknoty dziesięciofuntowe z księżną Dianą zamiast Elżbiety II, które są honorowane na festynie w centrum Londynu, akcja malowania mury na granicy izraelsko-palestyńskiej. Takich przykładów można podać jeszcze więcej. Wszystko to, nawet jeśli jest obliczone li tylko na prowokację, zmusza do myślenia. I taki jest właśnie ten film.

„Wyjście przez sklep z pamiątkami” uzyskało nominację do Oscara w kategorii najlepszy film dokumentalny. Mimo, że wśród nominowanych w tej kategorii obrazów jest doskonały „Restrepo”, opowiadający o amerykańskich żołnierzach na misji w Afganistanie, ja jednak trzymam kciuki za dzieło Banksy’ego. A czytelnikom polecam gorąco seans tego filmu. To nie będzie czas stracony.

Tytuł: Wyjście przez sklep z pamiątkami
Tytuł oryginalny: Exit Through the Gift Shop
Reżyseria: Banksy
Obsada: Banksy, Shepard Fairey, Thierry Guetta, Rhys Ifans, Space Invader, Joshua Levine
Rok produkcji: 2010
P.S. Zdjęcia pochodzą z różnych źródeł, w tym z oficjalnej strony Banksy’ego.



4 komentarze:
Eltaoo: Rozmyślaj i rozmawiaj o tym co pożyteczne dla żyjących
oraz postępuj w ten sposób a zdobędziesz wszystko co do szczęścia potrzebujesz.
@Mikołaj
I can't figure out.
Jak to się ma do recenzji filmu Banksy'ego?
Jednym z ważnych powodów inspirującym artystę jest pragnienie wzbogacenia swojego życia przez wzbogacanie innych osób w taki sposób byśmy wszyscy odnosili przyjemność z wzajemnych relacji i obcowania z naszymi dziełami.
@Mikołaj
No ok. Sam jestem częściowo twórcą (coś tam w życiu zrobiłem w dziedzinie sztuki). Ale to, co piszesz to truizmy. Brak możliwości dyskusji. Może trochę konkretów? Oglądałeś film, o którym mowa? Albo inaczej - znasz dzieła Banksy'ego? Bo ja poznałem je dzięki seansowi opisywanego przeze mnie filmu.
Przypominam - tematem mojego wpisu był konkretny film. A nie akademicki dyskusje dotyczące sztuki. Wstęp wpisu był wprowadzeniem dla mniej wyrobionego czytelnika/degustatora kultury.
Prześlij komentarz