czwartek, 25 sierpnia 2011

Biegnąc ku gwiazdom



– Każdy ma swoje piekło. Nie ma dwóch identycznych życiorysów, nie może być dwóch identycznych kar.
– A Niebo?
– Cóż, Niebo...? Tu sytuacja różni się jeszcze bardziej od twoich oczekiwań, Adams. Jest jeszcze gorzej.
– Gorzej w Niebie? – Adams niemal wybuchnął śmiechem. Miał już mocno w czubie.
– Jesteś historykiem cywilizacji, nie...?
Nie było sensu przytakiwać oczywistości.
– Nie zwróciłeś aby uwagi, jak ubogie są wyobrażenia Nieba?
– Te tłumy śmiertelnie znudzonych postaci na obrazach?
– Śpiewają. Modlą się.
– Właśnie. Ale to samo można robić i w Haddammie. Adams nie mógł sobie przypomnieć najważniejszej różnicy.
– Ale co złego z tym Niebem?
– Każdy dostaje takie Niebo, jakie potrafi sobie wymyślić. Dlatego na ogół marne.
Adams musiał patrzeć z niedowierzaniem, bo Człekoust powiedział z werwą:
– Szczycisz się swoją zdolnością tworzenia. – Pociągnął łyk piwa. Zdmuchnął piankę. – Tak, to prawda. Ja jej nie mam.
Adams chciał koniecznie zaprzeczyć, przerwać, ale tamten nie czekał na jego nieszczere zapewnienia. Twarz miał spoconą, oczy przekrwione. Wolno smakował złotawy płyn. Piwo Adamsa było cienkie i kwaśne.
– Ceną za to jest Niebo. Właśnie Niebo, nie Piekło, którym straszycie się nawzajem.
Adams starł pot z twarzy. Wieczór był chłodny, w kafejce pod gołym niebem marzł coraz bardziej.
– Jakie Niebo potrafił sobie wymarzyć, takie dostanie. Całe życie marzył o misce strawy...? Jasne! To przez całą wieczność będzie miał tylko solidną michę żarcia przed sobą.
Adams zatrząsł się z zimna i z niechęci na myśl o takiej nieśmiertelności.


Marek S. Huberath „Miasta pod skałą

4 komentarze:

dawrweszte pisze...

Albo takie niebo sobie wyobraź: wchodzisz, a tam w pokoju czekają na Ciebie Terlikowski, Sakiewicz i na przykład Rydzyk. I krzyczą:"chodź, siadaj, pogadamy!"

Brrr...

walkingfear pisze...

Takiego nieba bym sobie nie wyobraził. Z Terlikowskim miałem okazję porozmawiać, stety czy niestety nie nadajemy na tych samych falach, mimo, że koleś oglądał Monty Pythona i nawet go śmieszył.

Cytat z Huberatha moim zdaniem wyraża coś jeszcze. Jak bardzo ograniczamy siebie i swoją wyobraźnię zajmując się przyziemnymi sprawami. Te przyziemne kwestie zajmują nasz czas i energię spłycając nas jako takich. ?nie potrafimy wyściubić nosa poza michę z żarciem. Chodzi mi o gatunek ludzki.

Huberath jest, w moim odczuciu, twórcą pro-religijnym, tylko, że nie jest nachalny, wręcz przeciwnie, jest wyrafinowany i nie boi się zadawać pytań o kondycję człowieczeństwa. Zresztą, moim zdaniem, to obok Dukaja najlepszy żyjący polski literat.

dawrweszte pisze...

Przymierzam się do tych "Miast pod skałą", ale jakoś mi się moja kupka książek inaczej ułożyła i pewnie nieprędko. Dukaja czytałem jeno "Lód" i mnie zachwycił, ale to jest taka proza, że nie sięgnąłem po jego inne książki. Mam ochotę jeszcze raz przebić się przez "Lód" właśnie, ale inne rzeczy czekają... W związku z tym trudno mi wyrazić zdanie czy oni są faktycznie najlepsi. Choć mam kumpla, który Dukaja łyka wszystko jedną po drugiej, to może z nim pogadam. Te "Miasta.." to chyba też kobyła, co?

walkingfear pisze...

"Miasta" - ponad 600 stron. Z Dukaja gorąco polecam "Inne pieśni", "Extensę", "Czarne oceany" i zbiory opowiadań np.: "Król bólu". Ostrożnie trzeba podchodzić do "Perfekcyjnej niedoskonałości", gdyż jest to dość trudna pozycja i nie każdemu podchodzi np.: mojego kolegę zniechęciła do lektury innych książek Dukaja.