wtorek, 23 sierpnia 2011

Projekt recenzja: The Melvins – The Bride Screamed Murder

Zgodnie z zapowiedzią zaczynamy “Projekt recenzja”. Pierwszą z recenzowanych płyt będzie „The Bride Screamed Murder” grupy The Melvins.

Od czego zacząć? Może od przybliżenia samego zespołu. Za dwa lata grupie stuknie trzydziestka, recenzowana płyta jest dwudziestym studyjnym krążkiem tej kapeli do tego dochodzi kilka albumow koncertowych EPek i kompilacji. Zespół kierowany przez Buzza Osbourne’a (m.in. także w Fantomas) zdążył zainspirować grunge, sludge metal i stonera. Zespól – legenda, choć w przeciwieństwie do epigonów nigdy nie odniósł spektakularnego sukcesu komercyjnego.



Płytę zaczyna ”The Water Glass” ozdobiony mocarnym, metalowym riffem którego nie powstydziłaby się Pantera gdyby jeszcze istniała. W pewnym momencie utwór diametralnie zmienia swój klimat. Pojawiają się choralne pseudoszantowe zaśpiewy a dwie perkusje potęgują rytmikę utworu. Następnie mamy kolejną gitarową ucztę, czyli chyba najlepszy na płycie „Evil New War God”. Riffik miodzie fajna solówka agresywny śpiew, mniej więcej w trzeciej minucie następuje sabbathowe zwolnienie ciary na plecach dla fana ostrej muzy. Dalej mamy „Pig House” kolejny mocny utwór. I muszę się powtarzać, bo mamy popis zespołowego grania. Brzmienie gitar zmiata, charakterystyczne zagrywki perkusyjne mają swoje uzasadnienie. „I’ll Finish You Off” jest bardziej stonerowy, wolniejszy, ale wszystko przyrządzone wg najlepszych receptur. Mamy połowę płyty i jest świetnie. „Electric Power” skojarzył mi się z punkiem – motywy perkusyjne jak na płytach The Clash, ale kawałek jest jednak metalowy. Nawet ma elementy, które przy dozie poczucia humoru moglibyśmy uznać za przebojowe. Fajne skandowanie w zwrotkach. Kolejny kawałek do coraz więcej psychodelii, inne wokale (delikatny na przemian ze skandowaniem). Riffik, co jest normą na tym albumie, zacny. Później słuchamy szybkiego, punkowo-thrashującego „Inhumanity And Death”, dobre granie, to z pewnością będzie dobrze brzmiało na koncertach. Na koniec dwa rovery. Na pierwszy ogień popieprzona psychodeliczna, z górą siedmiominutowa wersja „My Generation” The Who. Gdyby nie opis na płycie to bym tego kawałka nie poznał. To jest twórcze podejście do grania przeróbek! Jestem na tak. „The Bride Screamed Murder” zamyka tradycyjna pieśń „P.G x 3”. Dziwaczne zaśpiewy które skojarzyły mi się z dokonaniami Ulver, delikatna gra instrumentów w pierwszej części utworu później doomowy riff, śpiew dziecka. Czego to pan Osbourne z kolegami nie nawymyślali. Jednak słucha się tego znakomicie. Specyficzne zakończenie agresywnej, mocnej płyty.

Muszę przyznać, że dość sceptycznie podchodziłem do tej płyty. Ostatnio jakoś umknęły mi dokonania The Melvins, więc ucieszyłem się że Dawrweszte ją zaproponował jako pierwszą do zrecenzowania. Im dłużej słuchałem tego albumu tym bardziej mi się podobał. Lubię takie pomieszanie klimatów tym bardziej, jeżeli artyści mają coś do powiedzenia. I okazało się, że warto było tej płyty posłuchać. Co więcej na pewno będę do tego albumu wracał i to wielokrotnie. Niektóre riffy powalają. Brzmieniem, mocą i pomysłowością.

Czas na podsumowanie. Świetna płyta, Melvinsi udowodnili, że nadal mają coś ciekawego i Świerzego do zaproponowania. Mix metalu, punka, alternatywy, psychodelik i progresywy (rozumianej jako eksperymenty Tool i poźnego King Crimson). Dla miłośników szeroko rozumianego ciężkiego grania pozycja obowiązkowa. Ocena – mocne 4, nawet może z małym plusem. Skala ocen 1-5.

Recka Dawrweszte.

Recka Bojadzijewa.

10 komentarze:

dawrweszte pisze...

O proszę, nasze recki całkiem podobne :) Podobne odczucia. A Bojadzijew zarzucił Decapitated jako następną płytę. Będzie się lała krew.

walkingfear pisze...

Nowe Decapitated? "Carnival Is Forever"?

dawrweszte pisze...

Si. Znasz? Komenty u Bojadżijewa poczytaj, on w komentach zaproponował.

walkingfear pisze...

Decapitated w życiu nie słyszałem. Tzn. wiem, że taki zespół istnieje, wydał kilka płyt, nawet znam niektórych muzyków, bo się udzielają w innych projektach, ale nie obcowałem z ich muzyką. Będzie to dla mnie ciekawostka. Tym bardziej, że death metalu to najbardziej lubię późny Death (po "Spiritual Healing")i Atheist, więc rzeczy mało głownonurtowe jeśli chodzi o ten podgatunek.

Widziałem gdzieś na necie reckę "Carnival Is Forever" dlatego skojarzyłem :)

dawrweszte pisze...

To masz tak jak ja:)

Anonimowy pisze...

spokojnie chłopcy, to taki post death, szukać w rejonach meshuggah, gojira czy nawet atheist, dacie radę:)

bojadżijew

walkingfear pisze...

No to luz :)

Jeszcze pytanko - kiedy deadline?

dawrweszte pisze...

@bojadzijew - jasne, że damy radę. Ja nawet jestem już po połowicznym odsłuchu.

@wmichael - myślę, że deadline możemy ustalić na okolice pierwszego weekendu września. Choć ja akurat wtedy wyjeżdżam na wieś, tam niby net jest, ale czasu na to ni ma, więc pewnie wrzuciłbym do sieci gdzieś tak w piątek 2 września wieczorem. Tak myślę, ewentualnie sobie wcześniej napiszę, a w niedzielę 4 tylko wrzucę. No a Wy jak wolicie?

walkingfear pisze...

Niedziela 4-go byłaby ok.

dawrweszte pisze...

No to tego się trzymajmy. Jakby co, to mailem się doprecyzuje ewentualne korekty.