wtorek, 15 listopada 2011

Ale czad! Komercyjny czy nostalgiczny?

Już się nie mogę doczekać...



"Legenda" na żywo. Wspomnień czar. Szkoda, że nie będzie to dokładne powtórzenie tego, co przeżyłem kilkanaście lat temu właśnie w Graffiti. Wtedy to był wieczór. Zarówno jeśli chodzi o skład, bo to był TEN skład (Bydzy, Brylewski, Malejonek, Banan i Stopa), jak i atmosferę. Wtedy to było wydarzenie dla mnie masakryczne. Wzór koncertu na wiele lat. Moment magiczny. Licealista w tłumie podobnych sobie oszołomów, przeżywający muzykę, której słuchał aż do zdarcia kasety. Długo nie mogłem zapomnieć tamtego wieczoru. Po latach zatarł się on w pamięci, ale zarys wspomnienia pozostał.

Teraz to doświadczenie, które pewnie wywoła łzy wzruszenia i nostalgiczne wspomnienia. W sumie można by zbyć to wszystko stwierdzeniem, że to komercja i zdzieranie kasy z ludzi, żerowanie na sentymentach. Z drugiej strony... jeśli Kury grają "POLOVIRUSa" na żywo, to dlaczego Armia nie miałaby zagrać swojej najlepszej płyty w tej samej formule?

0 komentarze: