Muszę przyznać, że niełatwym okazało się dotarcie do płyty zespołu NAO. Pierwszy risercz przeprowadzony wśród znajomych spełzł na niczym. Dopiero kontakt z warszawskim kolegą od szeroko rozumianej muzyki alternatywnej zaowocował pożyczeniem egzemplarza. Zadowolony wróciłem do domu i zarzuciłem sieci… Tzn. włożyłem płytę do odtwarzacza u nacisnąłem „play”.

I tu kończy się przyjemność obcowania z albumem o wydumanym tytule „Deprywacja sensoryczna”. Przyznam, że płyty wysłuchałem w całości trzy razy i trzy razy musiałem używać różnych środków by reanimować rozszalałe serce i wzburzone zmysły. Pierwszy raz udało mi się uspokoić po degustacji Perły niepasteryzowanej w ilości trzech butelek. Drugi raz me życie i zdrowie psychiczne zawdzięczam Kasi Krzak i jej albumowi „Hounds Of Love”. Po trzecim na pomoc przyszedł the one and only Dexter Morgan.
Muzyka zespołu NAO to nudne, monotonne brzęczenie, które powoduje u słuchacza chęć ucieczki do Australii. Wszystkie kompozycje są takie same, generalnie płyta zlewa się w jedną całość. Trudno wyróżnić jeden kawałek od drugiego. Ziewanie podczas słuchania gwarantowane. Na przemian z ochotą by wyjąć płytę z odtwarzacza i dokonać na niej destrukcji z pomocą tasaka. Podejrzewam, że fani post muzyki z portalu typu Porcys byliby zachwyceni i porównaliby płytę NAO do Sigur Ros czy czegoś takiego. Niestety, różnica między kapelą z Warszawy a Islandczykami jest jak między Żuławami a Mount Everestem. Nie rozumiem podobnego grania. Jeden dwa dźwięki na gitarze, do tego trochę elektroniki, motoryczny rytm. Wszystko to zdaje się brzmieć dobrze. Ale tylko na papierze. Bo choć, sądząc z mojego opisu, może to brzmieć interesująco, to jednak tak nie jest. To nie Joy Division, gdzie minimalizm sprawił, że wszystko nabrało sensu. Wszystko, co ma do zaproponowania NAO to wkurzenie słuchacza. Lub doprowadzenie go do depresji. Nie wiem, może to taki zamysł artystyczny. Zresztą modny w świecie sztuki współczesnej. Jedynym plusem „Deprywacji sensorycznej” jest głos wokalistki Edyty Glińskiej. Mocny, o ciekawej barwie, przykuwający uwagę. Pani powinna przyłączyć się do jakiegoś bandu grającego bardziej konkretną muzykę i wtedy to mogło by okazać się strzałem w dziesiątkę. Gdyby wokalistka śpiewała w zespole wykonującym muzykę podobną do Lacuna Coil to byłoby całkiem, całkiem…
Na koniec trochę o tekstach, bo te są tak kretyńskie i wkurzające, że po prostu prawie wyszedłem z siebie. Do tej pory myślałem, że nie da się śpiewać gorszych liryków niż zespół Coma i Roman Kostrzewski. Znajdowałem się jednak w mylnym błędzie. Może być gorzej.
całe stosy śmieci wmiatam pod dywan świadomości
nagich stóp wściekły tupot
ubijam pod nim je
Co to jest, pytam się? Poezja? Możliwe. Czyli chyba czegoś nie rozumiem. Musiałem sprawdzić czy mój poziom intelektualny się nie zmniejszył. Zdjąłem z półki tomik poezji Różewicza i rozpocząłem lekturę. Czytam, czytam… Okazało się, że wszystko jest jasne i klarowne. Ok., w takim razie teksty NAO to nie poezja tylko bełkot. Można się pośmiać. Na przykład z tego:
mdłe opary na dnie słów
kłębią się
przesyt trującej emfazy w wydychanym powietrzu
coś dziwnego w powietrzu
zapach mrozu i cień
„Przesyt trującej emfazy” mnie powalił. Tak chyba będę oceniał płyty, które mi się nie podobają. Nie wszytko jednak jest śmieszne. Po tym jak usłyszałem wersy:
kandyzuj mnie
donoś swój lizany płód
błękitną ciecz do obiegu wlej
we frazesach zamknij mnie
każdy lubi słodki krem
…puściłem mentalnego pawia. Fuj! Tytuł płyty jest adekwatny do zawartości. Trzeba mieć opaskę na oczach i watę w uszach by przetrwać kontakt z wytworami mentalnymi kapeli NAO.
Ocena 1,5/5, w tym 1 punkt przyznany za głos wokalistki. Parówkowym skrytożercom mówimy „NIE!”.
Recenzja Dawrweszte.
Recenzja Bojadżijewa.



15 komentarze:
Hehe, też lubię Perłę Niepasteryzowanę, ale nienawidzę Dextera. Zwykły laluś, a nie żaden serial killer.
No cóż, czułem, że może się mnie spodobać, z pełna świadomością. Do Sigur Ros to ich już chyba Hołdys porównał, ale ja nie wiem, bo Sigur nie słuchałem. Tylko popraw to "NOA" na "NAO" i będzie git ;)
byzydura :)
ps. przed napisaniem recenzji płyty dobrze jest zapoznać się z nazwą zespołu, który tę płytę wydał ;)
#dawrwszte
Dzięki za zwrócenie uwagi na literówkę. W tytule recki się nie zdarzyła, a tekście tak. Czyli bardzo mi nie podeszło :)
Dexter ostatnio szuka Boga... Yeah.
@anonim
Nie zapoznałem się z nazwą, bo nie warto ;)
Dexter ostatnio szuka Boga
WTF?! Żartujesz.. Ten serial przegina pałę, ta postać jest kompletnie od czapy. Dexter powinien śmierdzieć, być obskurny, zjadać ciała i w ogóle. A to kurcze jest pan Jacek z drugiego piętra i to jeszcze zabija "złych" ludzi. Seryjnie. Ja tego nie potrafię skumać.
A co do Nao, to przyznaj, brzmienie jest świetne. Abstrahując od muzy, wyprodukowane cacy, co jak na początkującą kapelę dobrze wróży.
@dawrweszte
W najnowszej serii Dex ściga kolesi, którzy są owładnięci klimatem Apokalipsy i mordują wg opisu biblijnego. Dex pierwszy raz zaczyna myśleć o kwestiach wiary. Jak ona się ma do jego kodeksu itd.
Może uprościłem rzecz nazywając to "szukaniem Boga", ale są dylematy moralne, Dexter odkrywa kilka rzeczy, które go zaskakują.
Mnie w Dexterze pociąga moralna dwuznaczność tej postaci. Niby psychol, a normalnie funkcjonuje w społeczeństwie (praca, dom, dziecko). W dodatku fajne sprawy kryminalne. Pierwsze dwa sezony to rewelka, trzeci był beznadziejny, czwarty całkiem całkiem, piąty dziwny, ale dało się oglądać, nowe odcinki mi się podobają. Poza tym dośc niestandartowe ujęcie serial killera. Hmm... Zresztą w "American Psycho" było podobnie. Bateman to makler giełdowy noszący garniaki za kilkanaście tysięcy dolarów, a kobity szlachtuje jak w rzeźni. No, ale motywacja obu bohaterów była odmienna. Zdecydowanie inna.
Oczywiście traktuję to bardziej luźno, nie ma w tym głębi "Soprano", "Luther" czy "Te Wire", ale jako oglądadło jest ok.
Wracając do recenzowanej płyty... Masz rację. Jeśli chodzi o brzmienie i jakość nagrania to płyta jest zrealizowana super. Plany dźwiękowe itp - rewelka. To nie podlega dyskusji. Jednak w swej ocenie uwzględniłem zawartość muzyczną i tekstow
Jeśli idzie o American Psycho, to Bateman to koleś, który za grosz nie miał w sobie empatii. Nienawidził ludzi, szczerze. A Dexter? On tylko mówi, że jest pozbawiony empatii. Tyle, że zwyczajnie kłamie. Dlatego mnie wkurwia.
Gwoli wyjaśnienia: obejrzałem 5 odcinków 1 sezonu. Reszty się nie podejmę.
Z Nao zeszło Wam na Dextera. Zakończenie 4 sezonu przebija wszystko, ale trzeba oglądać od I sezonu (jako całośći najlepszego).
Bojadżijew
@bojadżijew
Masz rację. Koncówka 4 sezonu to był beton. Zresztą ta seria odbudowała moją wiarę w serial, szczególnie po beznadziejnym sezonie numer 3. Po pierwsze świetny antagonista w postaci Johna Lithgow (facet pasuje na psychola vide film de Palmy "Mój brat Kain"), po drugie uczucie osaczenia. Te odcinki napędziły ponownie całe story.
@dawrweszte
Może masz trochę racji, ze względu na to, że postać się zmienia. Tak naprawdę to nie jest to końca psychol w klimacie Batemana. Dex w sumie chce funkcjonować jak inni - związek z Ritą. Jego "Mroczny Pasażer" jest nieco naciągany i jeżeli komuś nie przypasi konwencja (jak Tobie) to raczej całość spisana jest na straty.
Albo miałeś przebłysk geniuszu i antycypowałeś przyszle wydarzenia :)
WALKINGFEAR, tą recenzją dowiodłeś że jesteś kompletnym ignorantem muzycznym. Nie masz za grosz pojęcia o tym nurcie i mam wrażenie, że zrobiłeś to tylko po to aby się na kimś odegrać za czyny wyrządzone Ci w dzieciństwie. Nie wiem jak Ci nie wstyd wypisywać takie bzdury i jaki masz w tym cel. Recenzja jest pozbawiona wszelkiej logiki i argumentacji. Jeśli NAO zasługuje na taką opinię to Ty jesteś dnem wśród recenzentów i wywołujesz u mnie mentalną sraczkę.
Pozdrawiam
@Anonimowy
Nie ma nakazu czytania tego bloga. Nie pasuje to idź gdzie indziej. Wszystkie moje opinie są subiektywne. Sposób w jaki piszę recenzje to moja sprawa. Nie lubię takiej muzyki, to fakt. Tak jak nie lubię wielu innych zespołów i płyt. Projekt recenzja jednak polega na tym, że każdy z nas trzech recenzuje to samo. Czasem się podoba nam wszystkim (vide Melvins czy Machine Head), czasem nie. Więcej tłumaczeń nie będzie. I tak się namęczyłem, żeby to wyjaśnić anonimowemu łosiowi z internetu.
Mimo ostrych fraz, zrobiło się na prawdę ciekawie:)
Bojadżijew
walkingfear
Skąd tyle jadu i nienawiści do tej płyty, wygląda jakbyś nie słuchał nigdy niczego gorszego albo to rodzaj prowokacji bo grasz "złego glinę" w Projekcie recenzja. A że wątek Dextera bardziej Cię interesuje to mogłeś to zrobić kulturalnie (w miarę swoich skromnych możliwośći) na innym dziale, tym samym nie dość że doszczętnie pojechałeś po kapeli to jeszcze wykazałeś kompletny brak szacunku dla zespołu, którego jak mniemam nie znasz.
Ale ludzie zaczęli pisać posty, masz odwiedziny na stronie więc cel osiągnięty.
Popieram zdanie anonimowego, którego określiłeś "anonimowym łosiem" :) Ma takie samo prawo komentować Twoją recenzję, jak Ty masz prawo do jej zamieszczania w necie. A że recenzję przyprawiłeś sporą dawką jadu, to musisz liczyć się z krytyką. Taka karma ;)A Ty się obrażasz, tupiesz nóżkami i mówisz "wara od mojego bloga jak się nie podoba". Nie wiem jak ów anonimowy, ale zapewniam, że już tu nie wrócę! Pozdrawiam, Da Beelska
Hej, hej, ten Dexter to jest mój trolling! Za który sorki, bo nie w temacie. Ale odzew jak widzę jest ;) Znaczy się, budzi emocje.
Od mojej recenzji zespół się nie rozpadnie, ani fani nie przestaną go lubić. Słyszałem w życiu gorsze płyty, zarówno polskie jak i zagraniczne, ale obcowanie z "Deprywacją sensoryczną" było dla mnie bardzo trudnym doświadczeniem. Tym bardziej, że ten trzeci raz był około godziny przed napisaniem recki. Wyszła ze mnie żółć ;)
Nie jestem redaktorem "Teraz rocka" czy innego lubczasopisma. Moja recka nic nie znaczy. Dlatego mogłem być w pełni szczery, bo nic mnie nie wiąże z żadnymi mediami.
Nie napisałem tej recki dla medialnego rozgłosu, wbrew temu co sugerował jeden z komentujących.
Każdy ma prawo oceniać. Zarówno moją pisaninę (którą jeden z odwiedzających nazwał "mentalną sraczką" - I love it, będę używał do określenia swoich wypocin), jak i twórczość innych.
Kurczę, w tym kraju trudno jest nikomu nie podpaść :)
Prześlij komentarz