
Wspominam te słowa nie bez kozery. Otóż w ramach „Projektu recenzja” będziemy omawiać zespół R.U.T.A. i ich płytę „GORE! Pieśni buntu i niedoli XV - XX w”. Za album odpowiada Maciek Szajkowski, lider Kapeli Ze Wsi Warszawa, jednej z najciekawszych grup na polskim rynku muzycznym. Do współpracy zaprosił gości, których nazwiska wywołują szacunek u każdego, kto zetknął się z polskim punkiem. Guma z Moskwy, Robal z Dezertera, Spięty (Lao Che) i Nika z Post Regiment. Po prostu „wielkie łał”. Sam projekt jest o tyle ciekawy, że zebrano twórczość ludową z okresu ostatnich kilkuset lat, archaiczne teksty chłopskie, wymierzone przeciwko władzy. Tytuł albumu świetnie oddaje jej zawartość liryczną. Muzykę zaaranżowano na tradycyjne ludowe instrumenty akustyczne (czyli wszelkiej maści suki biłgorajskie i inne liry korbowe) i wykonano ją z punkową werwą i ekspresją. Niektóre utwory, jak chociażby tytułowy, „Orałbym ja wami” czy „Nie boję się pana” to wręcz hard core. Tak, mimo użycia instrumentów akustycznych muzyka zespołu R.U.T.A. ma w sobie punkową agresję. Gdyby niektore utwory zagrać ze składem rockowym byłoby wymiatanie jak na płytach Dead Kennedys. Z drugiej strony nie brakuje elementów przebojowych, gdzie melodie wręcz zachęcają do nucenia. Albo raczej wykrzykiwania, bo taka forma byłaby bardziej odpowiednia dla utworów R.U.T.A. Takie utwory jak „Ksiydza z kazalnicy zrucić”, czy „Będą panowie sami łąki kosić” mają w sobie potencjał komercyjny. Tym bardziej, że wpisują się w modny obecnie nurtu buntowniczy. Ale o tym będzie jeszcze poniżej. Jak można krótkimi słowy opisać ten zespół? Muzyczna rebelia. Pół godziny prawdziwego punka. Tylko tyle i aż tyle. Projekt muzyczny Szajkowskiego nie pozostawi nikogo obojętnym. Wywoła rożne opinie, od skrajnego podziwu po potępienie. Uważam to za wartość. Artysta, który chce coś wyrazić musi wzbudzić emocje. Na tym polegał punk rock, jako bunt przeciwko rozbuchanym formalnie muzycznym pomysłom artystów z lat 70tych. Wybrano prostotę. Zarówno formy, jak i przekazu. I historia muzyki zmieniła się nieodwracalnie.
Muzycznie uważam projekt R.U.T.A. za jedną z najlepszych płyt ostatnich miesięcy. Dlaczego więc nie trafił on na moją listę „Top 20 roku 2011”? Otóż problem leży w tekstach. Uważam, że wykorzystanie pieśni ludowych mówiących o niedoli pańszczyźnianego chłopa za manipulację. Szczególnie, że Szajkowski popiera rożnych antyglobalistów i innych „oburzonych”. W telewizji, podczas koncertu na otwarcie polskiej prezydencji w UE, wyraził poparcie dla idiotów demolujących Ateny i Madryt. Takie postawienie sprawy powoduje, że „GORE!” staje się deklaracją polityczną. Porównanie dzisiejszych „wykluczonych” i „oburzonych” jest po prostu fałszowaniem rzeczywistości i po prostu kłamstwem. Porównując poziom życia ludzi z przeszłości do czasów współczesnych otrzymamy prostą konkluzję. Nigdy w Europie tak szerokie masy ludzi nie żyły na tak wysokim poziomie jak obecnie. W dodatku sięgając choćby do „Rzeczpospolitej Obojga Narodów” Pawła Jasienicy możemy przeczytać, że w XVIII wieku chłopi z Prus i Rosji masowo uciekali do Rzeczpospolitej ze względu na to, że w I RP ucisk pańszczyźniany był mniejszy niż w krajach ościennych czy choćby we Francji, a poza tym działało sądownictwo dające pewne prawa chłopom np.: tym mieszkającym w królewszczyznach. Jasne, pańszczyzna istniała, a chłop w społeczeństwie feudalnym był wykorzystywany, ale z płyty „GORE!” wynika, że w Polsce była totalna tragedia i „pan rozpijał wódką pańszczyźnianych chłopów.” No i jeszcze utwory, które można określić jako żałosny, bo bezrefleksyjny, antyklerykalizm, taki w najgorszym tego słowa brzmieniu, a la palikociarnia. Poza tym „Pieśń o Jakubie Szeli” to totalne przegięcie. Rabacja galicyjska, której Szela był przywódcą była inspirowania przez władze austriackie chcące wywołać antagonizmy wśród polskiego społeczeństwa. Za głowę szlachcica płacono więcej niż za pobicie tegoż, doszło więc do barbarzyńskich aktów przemocy, gwałtów i morderstw. Śpiewanie piosenek ku czci takich ludzi to po prostu pochwała bandytyzmu i zbrodni. No i zdrady. I to mi najbardziej przeszkadza na tej płycie. Może przy okazji tej recenzji za dużo miejsca poświęciłem kwestiom ideowym, ale wydaje mi się, że mam trochę racji. Bez kontekstu kulturowo-obyczajowego to mydlenie oczu osobom nie znającym historii. W dodatku analogia do czasów współczesnych wydaje mi się zamierzona. Hasła wyśpiewane na „Pieśniach buntu i niedoli” po małych korektach mogą być śpiewane przez dzisiejszych „oburzonych”. Problem leży tylko w tym, czy zdają sobie sprawę przeciwko komu tak naprawdę powinni protestować. Ale to już temat na odmienny artykuł.
Mam olbrzymi problem z oceną płyty projektu R.U.T.A. – muzycznie to bardzo dobra rzecz. Trudno ją zlekceważyć, bo miejscami jest po prostu porywająca. Jednak zawartość ideowa wywołuje u mnie sprzeciw. Trzeba się jednak zdecydować. Jako nastolatek byłem metalowcem, a nie byłem punkowcem (słuchałem tylko muzyki, z ideologią się nie utożsamiałem), z doktryn anarchistycznych wybieram anarchokapitalizm, więc łatwo nie będzie. Pomyślałem jednak, że uwielbiam kilka albumów, których ideologiczne przesłanie mi nie pasuje. Jak „London Calling” The Clash czy pierwsza płyta Rage Against The Machine. Postaram się być obiektywny. Ocena 4/5.
Recenzja Dawrweszte.
Recenzja Bojadżijewa.



26 komentarze:
He, politycznych poglądów Szajkowskiego nie znałem, ale z tego co czytam bliżej mi do jego niż Twoich:P Ja antyklerykał też, pewnie dla niektórych a'la palikociarnia, więc to zrzucanie z kazalnicy i gonienie z widłami bawi mnie setnie.
Co do muzy to się zgadzamy. Ja warstwę liryczną bardzo lubię, bo jest wprost i do sedna, a nie jakieś ukrywanie sensu pod przykrywką wydumanych fraz. Mnie się podoba, bo ja nie lubię konserwatywnego ładu, porządku i w ogóle patriotyczne patetyczne frazy nie dla mnie. Bunt się mnie zawsze podoba ;) Choćby i spod znaku Szeli. Gdybym w warstwie lirycznej miał znajdować oceny moralne, musiałbym odrzucić sporo spod znaku industrialu. A ten nurt uwielbiam (krew, mięso i seryjni mordercy, czyż nie?).
Mnie zastanawia jedno, o czym mogli by porozmawiać muzycy Ruty z bronionymi Chłopami. Pewnie o dojeniu krowy:) a co do autora blogu, nie wszystko antyklerykalne to Palikot, a on sam mimo błazenady i kreacji medialnej mówi wiele prawdy o polskim katolicyzmie.
bojadżijew
Mnie zastanawia jedno, o czym mogli by porozmawiać muzycy Ruty z bronionymi Chłopami.
A co tu przymierzać? W dobie smartfonów i wszechobecnego internetu, teraz nawet chłop z Baraków mógłby mieć trudności w pogadaniu z takim chłopem pańszczyźnianym (kiedyś nie mieli przecież telewizji, więc też gadaliby o dojeniu krowy). Nie te czasy. Ot, zwykła medialna kreacja, koncept, za którym stoi sporo szperania za starymi drukami. To ponoć warto przeczytać (wg Szajkowskiego to wypas lektura):
http://www.hcp.swietochowski.info/
@dawrweszte
Masz wiele racji. Wielokrotnie w rozmowach ze znajomymi stwierdzałem, że gdybym kierował się li tylko poglądami lub moralnością musiałbym odrzucić 95% muzyki, której słucham. Dlatego wielokroć "kładę lachę" na zawartość liryczną (vide debiut Rage Against The Machine - IMHO muzyczne arcydzieło). Staram się mieć do tego dystans.
Poza tym RUTA muzycznie bardzo przypadła mi do gustu i płyty posłuchałem po wielokroć. Starałem się wydać opinię na postawie różnych odczuć. Zwyciężyła kwestia artystyczna - bo wizja Szajkowskiego jest określona. Można się z nią zgadzać lub nie. Można z nią polemizować, ale trudno nie docenić konceptu. Chyba, że się jest zatwardziałym radiomaryjowcem, a takowym nie jestem i nigdy nie byłem.
Jestem bardziej wolnościowcem niż konserwatystą, choć zauważyłem, że im człek starszy tym bardziej zachowawczy :)
@bojadzijew
Palikota kilka lat temu określiłem jako bezwzględnego cynicznego gracza, który zrobi wszystko dla lansu. Teraz ma partyjkę i ugrywa swoje. Wcześniej mieszał w lubelskiej PO, jeszcze wcześniej produkował prytę. Na wszystkim coś ugrał. Nie lubię polityków w ogóle, a tego kolesia nie trawię wręcz patologicznie. I nawet nie chodzi, że ja jestem jakiś strasznie zaangażowany w Kościół i mnie irytuje tylko jego antyklerykalizm. Tm bardziej, że to hipokryta bo wspierał, jeszcze całkiem niedawno pewne inicjatywy kościelne przy kościele św. Ducha w Lublinie. Ale nie che mi się o nim pisać. Po prostu poziom zachowań Palikota to to poziom szamba. Z takimi ludźmi się nie rozmawia, nie wpuszcza do domu itd.
Chodzi o to - my za wami chłopi stoimy, za krwawicą polską, za znojem, trudem, potem itp. to sztuczne dla mnie ciut. No i słusznie wmichael wyłapał kwestie poglądów Szajkowskiego, jak sobie podpina pod obecne rozruchy, co jest nadużyciem. Tylko niepotrzebnie zawiesił się nad prymitywnym antyklerykalizmem, jakbym Lisieckiego ze wstępniaka do Uważam rze czytał:)
bojadżijew
wmichaelu powinieneś debatować, bo tylko takie debaty mają sens, są twórcze.
bojadzijew
zauważyłem, że im człek starszy tym bardziej zachowawczy
U mnie zupełnie na odwrót :D
@bojadżijew
Heh, z tym wstępniakiem do "Uważam Rze" to było dobre ;)
Staram się debatować... Tylko, że czasem mi się już nie chce. Przedyskutowałem na tematy polityczne już setki godzin. I to jako student politologii, i na rożnych spotkaniach politycznych itd.
Przypomniało mi się, że kilka lat temu, gdy wybuchł kryzys w USA lubelski oddział Krytyki Politycznej zaprosił mnie na debatę jako adwersarza. Zrobiłem risercz, miałem notatki o krytyce wspieranego przez systemy państwowe korporacjonizmu i keynsizmu z punktu widzenia Szkoły Austriackiej i dzień przed debatą złamałem rękę i wylądowałem w szpitalu. Debatować mi się zachciało. Ot, anegdota :)
@dawrweszte
Spokoju by człowiek oczekiwał. By płyt moc posłuchać nie w pośpiechu dnia codziennego, ale w swojej prywatnej daczy na ciemnej stronie Księżyca ;)
To ja jeszcze a propo tych analogii. Wmichael mówi, że a Atenach i Madrycie idioci, a Szajkowski z kolei staje w ich obronie, po ich stronie. Ja powściągam się od czegokolwiek, bo po a)nie byłem w Madrycie, b)nie byłem w Atenach. I sądze, że jeśli sobie Szajkowski czyni takie analogie na potrzeby swoich poglądów, to proszę bardzo, skoro publicyści robią to nagminnie, dlaczego nie mieliby by tego robić muzycy? Dla mnie no problem, aby trzymało się kupy, a nie mnie oceniać kto miał rację w Atenach czy Madrycie.
Spokoju by człowiek oczekiwał.
He. Nooo. Ja sobie odpocznę za jakieś 20 lat, a wyśpię się w trumnie, więc w sumie mnie to pierdoli ;P
ps. muszę się jeszcze jednej rzeczy przyczepić, inaczej nie byłbym sobą:
które można określić jako żałosny, bo bezrefleksyjny, antyklerykalizm
Czy dla katolika istnieje antyklerykalizm, który można określić mianem radosnego, bo refleksyjnego?
@dawrweszte
Chodziło mi o konkretny przykład tekstów. Na zasadzie "dowalmy czarnym, ale jaja, zrobiliśmy to, megasuperhiper".
To że ktoś krytykuje konkretne przykłady nadużyć moralnych czy łamania prawa uważam za zasadne. Np.: jeżeli konkretny ksiądz zachował się niegodnie lub złamał prawo to powinien podlegać odpowiednim sankcjom. Nie powinien być chroniony przez nikogo. Dlatego też jestem zwolennikiem lustracji w Kościele czy karania sprawców czynów zabronionych przez obowiązujące prawo. Ale to moje zdanie, za innych nie będę się wypowiadał. Nie lubię generalizowania - że jakaś grupa postępuje tak i tak. Uważam, że jednostki powinny decydować o swoim losie, podejmować wybory i brać odpowiedzialność za swe czyny. Dzialanie jak stado powinniśmy zostawić zwierzętom.
Chodziło mi o konkretny przykład tekstów. Na zasadzie "dowalmy czarnym, ale jaja, zrobiliśmy to, megasuperhiper".
? Nie bardzo rozumiem o co ci biega, bo wydaje mi się, że posądzasz Szajkowskiego o to, że wybrał teksty antyklerykalne dlatego, żeby dowalić klerowi ogólnie. Hmm... Brak zgody. Jeśli koleś korzysta z archiwalnych tekstów, które wyszperał, a w tych tekstach pojawiają się zarzuty do księdza (chodzi o uwodzenie przecież), to skąd ten argument o dowalaniu czarnym? W ten sposób postępuje każdy antyklerykał przecież, bo każdy antyklerykał jest antyczarny. Mnie zawsze z kolei irytuje to takie "na paluszkach" bo kościółek. Wybrali sobie takie teksty, na jakie mieli ochotę. Zauważ, że "Lament Chłopski" kończy się słowami:
Musimy ten krzyż nasz dalej nosić, a z ufnością Pana Boga prosić, aby dał nam po tym krzyżu naszym wszystkiego dość tam w raju niebieskim.
Gdybym teraz uruchomił swoje antyklerykalne myślenie, musiałbym rzec, że się chłopaki przymilają czarnym. Ale to jest bez sensu, bo tu nie idzie o to, że ten koncept sobie koleś do swoich poglądów dostosował, tylko się okazało, że ta chłopska niedola mu się kojarzy z teraźniejszością. A jak chłop pańszczyźniany się na plebana wkurwiał, to też był antyklerykał?
Może faktycznie nie zrozumiałem o co Ci chodzi. A aspekt antyklerykalizmu zbytnio wyeksponowałem w swojej recenzji. I może niesłusznie dopisałem "gębę" pomysłodawcy projektu. Zresztą antyklerykalizmowi poświęciłem w swej bardzo długiej recenzji jedno zdanie. Zapomniałem tylko dodać, że chodzi mi o kawałek "Ksiydza z kazalnicy zrucić", w dodatku nie jako przykład XVI-wiecznego antyklerykalizmu, tylko tego, że współczesny odbiorca, do którego skierowana jest płyta tak może to odebrać. Mój błąd.
Ekspresja artystyczna np.: śpiewanie o krzywdzie jest rzeczą, która pojawia się u pokrzywdzonego. Zauważ, przecież choćby pierwociny bluesa, czyli śpiewy niewolników na plantacjach. Niekoniecznie musi mieć to związek z jakimkolwiek "izmem". Ale może mieć.
W ogóle sprzeciw wobec bycia wykorzystywanym jest stary jak świat. Zawsze ci, którzy byli na dole hierarchii społecznej nie lubili swoich panów, klasa średnia nie lubiła tych co byli wyżej i miała w pogardzie tych, co stali niżej na drabinie społecznej. Ci na górze mieli w pogardzie wszystkich. Sukcesem niektórych społeczeństw, nie tylko współczesnych, była możliwość pięcia się w górę bez konieczności otwartego buntu/rozlewu krwi itd.
Tak, wiem, że tylko jedno zdanie poświęciłeś antyklerykalizmowi, ale podparte bardzo silnymi, negatywnymi przymiotnikami, jednoznacznie oceniającymi, wię trudno przeoczyć. To samo z "idiotami" z Madrytu i Aten. Takie jednoznaczne opinie powodują, że widać od razu poglądy, więc to zauważyłem. Co do reszty to sie po części zgadzam, poza jedną uwagą. Myślę, że polskiemu chłopu niewiele humor mógł poprawić fakt, że we Francji chłopi mieli gorzej. O tym mógł wiedzieć Szajkowski, a nie chłop, ale przecież nie będzie śpiewał o sielskim życiu wynikającym z takiego porównania, bo skoro teksty miał gotowe... Reszta bez zarzutu.
Wiesz, to jednak recenzja mojego autorstwa, a nie kogoś innego. Trudno jest się wypierać swojego światopoglądu. Niektóre zjawiska oceniam jednoznacznie, bo tak uważam. Na moje poglądy zebrało się kilka dziesiątków lat życia, setki godzin przeprowadzonych dyskusji i tysiące stron przeczytanych książek. Nie podobają mi się pewne zjawiska i je krytykuję. Czasem ostro, ale tak trzeba. Chciałbym mieć dar pióra taki jak Stefan Kisielewski czy Józef Mackiewicz, ująłbym to wtedy zgrabniej. Zresztą, jako osobę niepoprawną politycznie i
drażnią mnie niektóre obecne postawy typu "napierdalajmy na Kościół".
Co do tych "oburzonych" z Aten to uważam, że demolowanie własnego miasta, nota bene bardzo klimatycznego (byłem, widziałem), jest objawem skretynienia. Nigdy nie rozumiałem ludzi, którzy zamiast wymyślić sobie ciekawszy sposób na życie podpalają cudze samochody. Tłumaczenie, że nie mają pracy uważam za miałkie intelektualnie. Ja po skończeniu studiów ponad półtora roku szukałem pracy. I jakoś nie przyszło mi do głowy by cokolwiek podpalać. Ale może jestem dziwny. Tak. Jestem. Trza wyjść na ulicę i cuś podpalić, bo życie bez tego jest nie do przyjęcia ;)
Wiem o co ci chodzi i możesz pisać co chcesz, ale to działa w obie strony, bo:
drażnią mnie niektóre obecne postawy typu "napierdalajmy na Kościół".
to mnie drażnią kalki typu: "żałosny, bezrefleksyjny antyklerykalizm" bo to zawsze występuje w parze, jeśli wiesz co mam na myśli.
Każdy ma swoje dyskusje, przeczytane lektury itd. i każdy mógł podobną drogą dojść do odmiennych przemyśleń, ale ocena doboru utworów ("Ksiydza z kazalnicy...") pod kątem tak ostrych ocen (żałosny, bezrefleksyjny) działa w obie strony. Bo kto inny może uważać, że "żałosny, bo bezrefleksyjny" jest klerykalizm, a mianem idiotów określać "marsz niepodległości". Tylko czy to ma sens w bezpośredniej dyskusji i przede wszystkim ocenia twórczości. Choć wiem, że tu czepiam się trochę na wyrost, bo Twoja ocena jest jednak wystawiona bez względu na tę ideowość, więc nie zdominowała Twojego odbioru. Cenię:)
Owszem, to Twoja recenzja, więc najważniejsze jest Twoje zdanie, ale to jest blog gdzie można komentować, więc ochoczo się czepiam ;) Od jakiegoś czasu w Projekcie bywa nudny "ładna płyta, równe oceny") he ;)
Chodzi mi dokładnie o własne zdanie dotyczące w tym przypadku twórczości.
"Choć wiem, że tu czepiam się trochę na wyrost, bo Twoja ocena jest jednak wystawiona bez względu na tę ideowość, więc nie zdominowała Twojego odbioru. Cenię:)"
O właśnie! Dzięki :)
antyklerykalizm radosny a refleksyjny: http://www.youtube.com/watch?v=C1ehKzzgcVw
@vaik
Dobry przykład.
Między wierszami wyczytuję (być może błędnie), że punkowa ideologia to dla Ciebie "lewa strona mocy", co wydaje mi się pewnym nadużyciem, tak samo jak automatyczne kojarzenie ruchu skinhead z narodowym socjalizmem czy faszyzmem. Co prawda nigdy w żadne subkultury się nie bawiłem, ale poznałem kilku ludzi z klimatów punk czy SH, między innymi kolesi, którzy zbierali łomot od milicji po koncertach UK Subs, a więc od dość dawna siedzących w klimatach;), którzy twierdzą, że punk na początku był synonimem muzyki, dobrej zabawy i filozofii "róbmy swoje". Dopiero potem przyczepiali się do niego zbuntowani filozofujący z dobrych domów, anarchiści, później też zaczęto wymyślać jakieś irokezy i tego typu gówna. Jak spojrzeć na pierwsze koncerty kapel '77, to po prostu pod sceną zasuwa normalnie ubrana młodzież z klasy nazwijmy to robotniczej. Z drugiej strony, skoro ruch punk wyewoluował tak, a nie inaczej, to masz jednak trochę racji.
Czytając o farmazonach omawianych tekściarzy, przypomina mi się przywoływana przez Łysiaka w "Salonie" książka jakiegoś Anglika, który ostrzegał, że należy się poważnie bać tych wszystkich intelektualistów i mędrców, którzy wierzą, że mają niezawodny patent na uszczęśliwienie wszystkich narodów i zaprowadzenie powszechnej sprawiedliwości.
@vaik
Czy to na pewno antyklerykalizm? Mam wrażenie, że przytyk.
Mój duchowny dość wymowny
Lecz na stronie, nie w ambonie.
Mój? Antyklerykała?
@ dawrweszte
ależ oczywiście. Zwracam uwagę na źródłosłów: antyklerykał nie musi być jednocześnie wrogiem katolicyzmu. Może być np. katolikiem i zarazem przeciwnikiem zbytniej klerykalizacji Kościoła, czyli pomniejszania roli Ludu Bożego w jego życiu. Ponadto może to być katolik krytykujący wady części kleru. Wady, które wynikają z jego istoty. "Bożych darów nie z pucharów Ampułeczką, nie lampeczką Używaj, przebywaj,By nad stan nie był dzban." - skąd my to znamy? ;)
i żeby było ciekawiej - autorem tekstu był... ksiądz katolicki!
@vaik
"antyklerykał nie musi być jednocześnie wrogiem katolicyzmu. Może być np. katolikiem i zarazem przeciwnikiem zbytniej klerykalizacji Kościoła, czyli pomniejszania roli Ludu Bożego w jego życiu. "
Czy jeśli ktoś odrzucił doktrynę religijną w całości, jest ateistą, niech będzie, że wrogiem klerykalizmu, z miejsca ma być posądzony o brak jakiejkolwiek refleksji? Skąd takie wnioski? Dlaczego refleksyjność tylko w obrębie własnej religii? To spore nadużycie posądzać kogoś o bezrefleksyjność, bo to jest posądzenie o brak myślenia nad tematem.
sporym nadużyciem jest wyciąganie zbyt dalekich wniosków. Nie napisałem, że ateista czy agnostyk nie mogą być antyklerykałami "refleksyjnymi". Moja odpowiedź odnosiła się do Twojego pytania dotyczącego fragmentu wiersza x. Baki. Pytałeś, czy antyklerykał może mieć "swojego duchownego" - to odpowiedziałem.
Osoba niewierząca może być "mądrym" antyklerykałem. Problem polega na tym, że odrzucenie wiary często wiąże się z brakiem wiedzy nt. jej istoty czy też relacji wewnątrz wspólnoty religijnej. Jeśli przykładowo antyklerykał zarzuca księżom, że starają się wpływać na moralne wybory wiernych, to jest to antyklerykalizm bzdurny, bo ignoruje fakt, iż jednym z obowiązków kapłana jest duszpasterstwo. To tak, jakbym buddyjskiemu mnichowi zarzucał, że marnotrawi czas na medytację i że bez tego także mógłby być dobrym mnichem.
Problem polega na tym, że odrzucenie wiary często wiąże się z brakiem wiedzy nt. jej istoty czy też relacji wewnątrz wspólnoty religijnej.
Otóż to. I teraz pytanie brzmi czy jestesmy w stanie ocenic jaką wiedzę na ten temat mieli autor tekstu, który wykorzystala Ruta, lub też sam Szajkowski? Bo to jest właśnie istota posądzenia o bezrefleksyjność ergo żałosność.
Nie wiemy jaka tak naprawdę była idea twórców projektu. Trzeba by zapytać o to Szajkowskiego. Pisałem o swoich odczuciach. Może po prostu nadinterpretowałem? Być może. Sztukę odbiera się indywidualnie i niektóre skojarzenia jednym do głowy przychodzą innym nie. Albo obcując z danym dziełem można mieć na jego temat zgoła odmienne zdanie.
Abstrahując od płyty "Gore!", podam inny przykład. Rozmawiałem ostatnio z kolegą, również jak ja kinomanem, o ostatnim filmie Larsa von Triera "Melancholia". Upraszczając - ja twierdziłem, że to bełkot trzynastolatka, kolega zaś twierdził, że film jest wyrazem głębokich przemyśleń filozoficzno-eschatologicznych. Kolega zresztą doszukiwał się w tym filmie treści chrześcijańskich. W filmie autorstwa agnostyka? Lubiącego new age? Ale argumentów przytoczył całe mnóstwo. Moim zdaniem nietrafionych.
Oh, wait... Kiedyś włoski reżyser Pasolini nakręcił "Ewangelię wg św. Mateusza", film obecnie polecany przez Kościół. nakręcony przez agnostyka i komunistę. Więc może ja się mylę ;)
Prześlij komentarz